Chciałbym, abyśmy wyciągnęli wnioski z tej powodzi i przeprowadzili solidną analizę działań – rozmowa z Kamilem Kędzierskim
W mediach widzieliśmy obrazy pokazujące, jak społeczność lokalna w Nysie pomagała w walce z żywiołem. Jak to wyglądało z Pana perspektywy? Czy lokalni mieszkańcy rzeczywiście włączyli się do działań?
Tak, zdecydowanie. W takich momentach ludzie jednoczą się, niezależnie od codziennych różnic. W Nysie i Głuchołazach lokalna społeczność zaangażowała się bardzo mocno, szczególnie w obronie wałów. To właśnie mieszkańcy pomagali w ich umacnianiu – napełniali worki z piaskiem, rozkładali je na wałach. Była to imponująca mobilizacja, jednak musimy patrzeć na te działania przede wszystkim z perspektywy bezpieczeństwa. Wyobraźmy sobie sytuację, w której kilkaset osób stojących na wałach zostaje zaskoczonych przez przerwanie wału i przelewającą się wodę – wówczas mogliby się utopić. Rozumiem, że mieszkańcy chcą chronić swoje domy i lokalną społeczność, co jest naturalne, ale muszą też zrozumieć, że naszym priorytetem, jako straży pożarnej, policji i innych służb, jest ich bezpieczeństwo. Na początku pojawiły się trudności w komunikacji, bo ludzie nie zawsze rozumieli, że nasze działania wynikają z troski o ich zdrowie i życie, a nie z [...]


