Dwa szczyty, jedna misja. Strażacy PSP o wyprawie na Kazbek i Elbrus
Maciej – czy były momenty, kiedy zwątpienie było silniejsze niż motywacja?
Maciej: Oczywiście. Myślę, że byłoby nieuczciwe powiedzieć, że przez cały czas byłem w stu procentach zmotywowany i ani razu nie zastanawiałem się, po co właściwie to robię. Przy wielogodzinnym wysiłku przychodzą momenty, kiedy kończy się początkowa ekscytacja. Zostaje zmęczenie, zimno, wysokość i świadomość, że przed tobą jeszcze wiele godzin drogi. Wtedy pojawiają się chwile zwątpienia i zaczyna się walka nie tylko z wysiłkiem fizycznym, ale przede wszystkim z własną głową. Bardzo pomagało mi wtedy dzielenie całego zadania na mniejsze etapy. Nie myślałem: „muszę wejść na ponad pięć tysięcy metrów”. Myślałem raczej: jeszcze kilka kroków, jeszcze ten fragment, jeszcze do kolejnego punktu. W takich warunkach czasami naprawdę koncentrujesz się po prostu na tym, żeby wykonać kolejny krok.
Ogromną motywacją była też odpowiedzialność za pozostałych członków zespołu. Podczas wejścia razem z Mateuszem i Piotrem, jednym z uczestników wyprawy, tworzyliśmy zespół linowy. Byliśmy więc ze sobą związani nie tylko dosłownie [...]

