Nie bagatelizujmy roli kierowcy-ratownika w straży – rozmowa z Krzysztofem Puzą
Czy czułeś wsparcie na początkach swojej służby?
Zdecydowanie. Tutaj wszyscy musimy się wspierać, żeby skutecznie działać razem. Teraz już wiem, że na początku służby to jest ogromny stres i pewnie każdy początkujący to przeżywa. Myślę, że z prowadzeniem wozu strażackiego z początku łatwiej mają te chłopaki, którzy wcześniej jeździli np. na ciężarówkach, bo takich w mojej jednostce też mamy. Ja natomiast przyszedłem po świeżo zrobionym prawie jazdy, więc wszystkiego w praktyce uczyłem się od podstaw: jazdy, tego jak zachowuje się samochód, czym między sobą się różnią. Warto podkreślić, że trochę tych pojazdów w jednostce mamy, a co istotne, każde auto jest inne. Tu automat, tam manualna skrzynia biegów, tutaj 16 przełożeń, tam 18, inne uruchamianie pompy itd., a w końcu każdy producent ma inne rozwiązania, których my musimy się nauczyć i opanować na tyle, żeby później w trakcie akcji wszystko poszło sprawnie. Kierowca musi to po prostu ogarniać, bo to jego centrum dowodzenia, od którego zależy dalszy przebieg akcji.
[...]


